Informacje
Taki stan wpływał ujemnie na dowódców, odrywał od tak trudów w odwrocie pracy dowodzenia, przerzucał na ich barki dodatkową troskę dbania o zaopatrzenie swych oddziałów, co pociągnęło w skutkach śmiertelne przemęczenie i niemożność podołania wszystkim, ciążącym wyłącznie na nich, obowiązkom,
Wojsko głodne szukało żywności na własną rękę. W ślad za tym poszło poderwanie autorytetu dowództwa, upadek dyscypliny i porządku, rozluźnienie więzi organizacyjnej. Stwarzało to doskonałe warunki dla niemieckiej dywersji z jednej strony, a paniki — z drugiej. Tylko jednostki wyjątkowo sprężyście trzymane przez energicznych dowódców i to tylko do czasu, dopóki nie dopadło i nie rozbiło ich z kolei niemieckie lotnictwo, oparły się tym demoralizującym wpływom.
To był początek klęski.
Nastąpiło rozprzężenie, którego się nie dało w żaden sposób opanować. Nieprzyjaciel swymi nalotami rozbijał bezkarnie jednostki liniowe, niszczył ruch zaopatrzeniowy, zdążający do frontu, burzył składy tyłowe i paraliżował wszelki ruch kolejowy. Nawet jeśli ktoś próbował walki, to wyglądał raczej na sparaliżowaną ofiarę, która nadstawiała się na dobicie. Raz zdemoralizowane oddziały ulegały pod wpływem jakichkolwiek przyczyn panice, która rozbijała poczucie wspólnoty i z dobrych do niedawna karnych żołnierzy powstawał tłum, gotowy do nieobliczalnych działań. Oddziały stały się bardzo podatne na rozpraszanie się i ucieczkę w popłochu, a żołnierz stał się niezdolny do podporządkowania się jakiemukolwiek autorytetowi lub zasadom moralnym.
Oto krótki, ale jakże smutny obraz sytuacji, w jakiej znalazł się żołnierz polski w tragicznych dniach wrześniowych 1939 r.
W takich warunkach, abstrahując od faktycznych błędów dowództwa polskiego nawet najlepsze plany operacyjne, najlepiej pomyślana koncentracja, najwybitniejsi dowódcy, najbitniejsi i najofiarniejsi żołnierze nie osiągną należytych wyników, jeśli nie będzie dobrze zorganizowanej i sprawnie działającej obrony przeciwlotniczej ryło w, która by umożliwiła regularny dowóz materiału wojennego dla walczącego frontu, a dowództwu dała swobodę działania. Każdy przeciwnik, dysponujący lotnictwem będzie się przede wszystkim starał dopaść łakomego dla niego kąska, t, j wrażliwych na bombardowanie lotnicze instytucji tyłowych, celem zdezorganizowania ich, rozbicia i odcięcia dowozu dla walczących wojsk.